zmiany.eu

Produkt, który zniknął z półki

Na półce z kaszą zostało puste miejsce na szerokość jednego pudełka. Kartki z wyjaśnieniem nie było.

Półka w sklepie. W tekście zniknęła kasza, tu widać skrzynki i przerwy między nimi.
Półka w sklepie. W tekście zniknęła kasza, tu widać skrzynki i przerwy między nimi.

W osiedlowym sklepie brałam jedną kaszę, zawsze z tej samej wysokości, na lewo od ryżu. W czwartek miejsca nie było. Nie całego regału. Jednego pudełka szerokości, a obok stały te same rzeczy co tydzień temu, dosunięte tak, żeby dziura mniej świeciła.

Nikt nie powiesił kartki. Ani "chwilowy brak", ani nowej ceny, ani informacji, że produkt zmienił nazwę. Puste miejsce samo w sobie nic nie mówi. Mówi tylko, że moja ręka trafiła w powietrze.

Co zrobiłam zamiast pytania

Wzięłam inną kaszę, grubszą, z sąsiedniej półki. W domu gotuje się dłużej i inaczej puchnie. Obiad przez to wyszedł suchszy, o czym jest osobna notatka, obiad bez jednego składnika. Tu zostaję przy półce.

W sobotę zajrzałam znowu. Dziura była mniejsza, bo ktoś dosunął makaron. W poniedziałek stało tam inne pudełko, innej firmy, podobnego koloru. Prawie bym je wzięła z nawyku. Obróciłam. To nie było to samo. Zostawiłam.

Czego nie da się wyczytać z dziury

Nie wiem, czy towar się skończył, czy sklep przestał go zamawiać, czy zmienił dostawcę. Pytanie ekspedientki byłoby na miejscu i go nie zadałam, bo kolejka stała do pieczywa, a ja miałam w ręku już tę grubszą kaszę. Brak kartki biorę dosłownie: nikt nie uznał, że klienci mają dostać zdanie. Dla rejestru wystarcza puste miejsce i to, że ręka nadal tam idzie.

Cena, której nie ma

Nie zapisuję, ile kosztowała tamta kasza, bo nie pamiętam groszy, a zmyślona liczba nic tu nie wnosi. Pamiętam za to, że nowe pudełko stało na wysokości oczu, a dawne stało niżej, przy ryżu. Ktoś przełożył wzrok z jednej półki na drugą i moja ręka jeszcze o tym nie wie. Dlatego w poniedziałek prawie wzięłam zły kolor. Nawyk jest wolniejszy od regału, tak samo jak zdanie sąsiadki jest wolniejsze od tabliczki.