Kalendarz na lodówce
Na lodówce wisi jeszcze wrzesień, choć kartka października leży w szufladzie. Zdejmuję ją z opóźnieniem i nie bez powodu.
Kalendarz na lodówce jest papierowy, z magnesem za słabym na ciężką kartkę, więc i tak podpieram go drugim magnesem z wakacji. 30 września na wierzchu był nadal wrzesień. Październik leżał w szufladzie pod ładowarkami, bo tak go schowałam w styczniu, cały plik, i zapomniałam.
To nie jest wielka pomyłka. To jest widok, na który patrzę kilka razy dziennie, i który przez jeden dzień kłamał o dacie.
Co zostaje na starej kartce
Na wrześniu są trzy zapiski: wizyta, która się odbyła, wizyta, którą przesunęłam, i litera K przy sobocie, która znaczyła "zakupy", a potem i tak poszłam w piątek. Kartki nie zdzieram od razu, bo te trzy rzeczy jeszcze czytam. Jak zdejmę wrzesień, K zostanie wspomnieniem bez dnia. Dopóki wisi, wiem, która sobota.
Październik powiesiłam rano, pierwszego, po kawie. Wrzesień złożyłam na pół i włożyłam do tej samej szuflady, z tyłu, nie do śmieci. Nie prowadzę archiwum roku. Po prostu nie chciałam wyrzucać jedynego śladu po przesuniętej wizycie, zanim przepiszuję ją na nową kratkę.
Papier, który nie pisze sam
Lista zakupów na kartce ginie po jednym sklepie i o to w niej chodzi. Pisałam o tym w numerze lista na kartce. Kalendarz jest odwrotny: zostaje dłużej, niż jest prawdziwy. Jak miesiąc się zmieni, a kartka nie, lodówka podaje złą datę z taką samą pewnością jak wcześniej podawała dobrą.
W październiku sprawdzę 1 listopada, czy znowu zostawię starą kartkę "jeszcze na jeden poranek". Jak zostawię, to już będzie nawyk, nie przypadek. Wtedy magnes dostanie zasadę: nowa kartka wieczorem ostatniego dnia, nie rano następnego.
Magnes z wakacji
Drugi magnes jest z lodów, które jadłam w sierpniu, i trzyma róg kartki, bo firmowy magnes kalendarza jest za słaby na gruby papier. Jak zmieniam miesiąc, magnes z lodów zostaje w ręce, a kartka jedzie do szuflady. To jedyny moment, w którym lodówka jest pusta w tym miejscu i widać pod spodem tłustą obwódkę. Ścieram ją wtedy, nie przy każdym obiedzie. Październik wisi krzywo o jakieś pół centymetra. Zostawiam. Prostowanie magnesu zajmuje więcej uwagi niż sama data.
Następny numer: Poniedziałek po urlopie