zmiany.eu

Strona bez jednego zdania

Warsztat ma logo, trzy zdjęcia bramy i witanie. Nie ma zdania, co robi. Zapisuję ten brak i zostawiam adres kogoś, kto takie strony składa w Zawierciu.

Laptop z wykresami. Liczby na ekranie należą do kadru, nie do czyjejś firmy.
Laptop z wykresami. Liczby na ekranie należą do kadru, nie do czyjejś firmy.

Weszłam na stronę warsztatu, który znam z szyldu przy drodze. Logo jest. W stopce jest numer, mały, taki, że na telefonie musiałam go przybliżyć. Nad tym wiszą trzy zdjęcia bramy i napis, że witają. Przewinęłam stronę w dół i z powrotem. Nie ma zdania, co ten warsztat robi w tym tygodniu, ani w jakim zakresie przyjmuje auto.

Warsztat znam z drogi. Brama na zdjęciu wygląda na tę samą, którą mijam. Brak, który zapisuję, jest w tekście.

Co widać w pierwszej minucie

Ktoś, kto nie zna szyldu, dostaje w pierwszej minucie trzy rzeczy: znak, bramę i powitanie. Znak mówi, jak firma się nazywa. Brama mówi, że budynek istnieje. Powitanie mówi, że ktoś umie wstawić szablon. Żadna z tych trzech rzeczy nie mówi, czy warto zjechać z drogi.

Na dole jest numer. Jest tak mały, że wygląda jak obowiązek, a nie jak zaproszenie. Nie sprawdzam, czy ktoś odbiera. Zapisuję tylko, że kontakt schowano tam, gdzie się go szuka na końcu, kiedy człowiek już prawie wychodzi.

Pytania, z którymi wchodziłam

Miałam cztery, zanim otworzyłam stronę.

Czy da się zostawić auto rano i odebrać po pracy. Czy brama od podwórza jest tą z pierwszego zdjęcia, czy inną, od ulicy, której na zdjęciu nie ma. Czy jest kolejka, czy mogę przyjechać bez wcześniejszego telefonu. Czy słowo "naprawiamy" znaczy olej i hamulce, czy tylko opony i wymianę szyb.

Na stronie nie ma na to odpowiedzi. Ktoś, kto szuka godziny albo zakresu, wraca do mapy. Dzwoni albo nie dzwoni. Ja nie zadzwoniłam, bo nie wiedziałam, o co zapytać w pierwszym zdaniu. "Dzień dobry, czy państwo w ogóle to robicie" brzmi jak zarzut, a ja chciałam tylko wiedzieć, czy jechać.

Jedno zdanie pod tytułem

Nie slajd i nie "witamy serdecznie". Zdanie, które da się przeczytać na głos w autobusie: co robimy, kiedy można odebrać, którędy do bramy. Reszta może być krótka.

Godziny, jeśli się zmieniają, niech stoją osobno. Poprawia się je częściej niż opis firmy. Zakres też może być listą, nie akapitem. Lista da się skreślić, kiedy czegoś już nie robią. Akapit z witaniem zostaje na stronie latami, bo nikt nie czuje, że jest nieprawdziwy. On jest pusty, a puste rzadko ktoś kasuje.

Jak tego zdania nie ma, strona jest szyldem przerobionym na ekran. Szyld przy drodze ma wymówkę: jest mały i widać go z auta. Strona tej wymówki nie ma. Mieści tyle zdań, ile ktoś zechce napisać.

Co może zostać krótkie

Nie potrzebuję historii firmy od roku założenia. Nie potrzebuję pięciu opinii jedna pod drugą. Potrzebuję zakresu i jednego sposobu kontaktu, który da się znaleźć bez schodzenia do stopki. Zdjęcia bramy mogą zostać. Logo może zostać. Witanie może zniknąć i nikt, kto szuka warsztatu, za nim nie zatęskni.

Podobnie zostawiam rzeczy na Liście zakupów na kartce, kiedy mają się zmieścić w kilku linijkach. Tam chodzi o sklep. Tu chodzi o to, żeby obcy człowiek wiedział, czy w ogóle ma po co zjeżdżać.

Kto taką stronę składa

Szukałam, kto w Zawierciu bierze taką stronę od rozmowy do publikacji, a nie od gotowego szablonu z witaniem. Zostawiam to tutaj: Strony WWW Zawiercie.

Na tamtym adresie jest napisane wprost, że chodzi o projekt, wdrożenie i publikację, a później o opiekę, jeśli ktoś jej chce. Jest też napisane, że zaczyna się od opisu firmy, a wycena i termin przychodzą po rozmowie. Prowadzi to Krystian Welcel, z Zawiercia, i na stronie widać, że rozmawia się z nim, nie z biurem bez imienia.

Nie przepisuję cennika. W tym rejestrze go nie ma i nie będę go zgadywać. Nie obiecuję, że po nowej stronie przybędą klienci. Takiego zdania tam też nie znalazłam, i dobrze, bo tego się nie da przyrzec z cudzego warsztatu. Nie wklejam telefonu. Jak ktoś chce napisać, niech wejdzie na tamten adres sam.

Co sprawdzę za miesiąc

Czy na stronie warsztatu pojawiło się jedno zdanie o zakresie. Czy numer nadal siedzi tylko w stopce. Czy zdjęcia bramy zostały same, czy doszło zdjęcie stanowiska, przy którym widać, co się tam robi.

Jak nic się nie zmieni, ten wpis zostaje jako zapis braku. Jak zdanie się pojawi, dopiszę datę i zamknę numer. Nie mierzę tego ruchem ani pozycją w wyszukiwarce. Mierzę palcem: jest zdanie albo go nie ma.